Witajcie na blogu w 2018! To nic, że minął już jeden z 12 miesięcy tego roku. Co się działo ?

Na bieżąco możecie obserwować na instagramie. Końcówka roku oraz początek upłynęły mi bardzo intensywnie. Na początku grudnia przeprowadzaliśmy się do innego mieszkania (wg. jakiś statystyk, ludzie w życiu najbardziej boją się dwóch rzeczy: śmierci i właśnie przeprowadzki. 😉 )Nie wiem czy to prawda, my mieliśmy sporo rzeczy do przewiezienia, ale jakoś się udało. Niestety podczas przeprowadzki zginął mój ulubiony słomkowy kapelusz typu panama od Hat Hat, co było tym dotkliwsze podczas styczniowego wyjazdu, gdzie słońca nie brakowało.

 

Paje, restauracja Kite Lodge/Ocean Indian/Zanzibar

 

Zapowiadałam to wcześniej i zgodnie z zapowiedzią w styczniu odbyliśmy rewelacyjną podróż do Dubaju i na Zanzibar na kajta. Relacje na żywo nadawałam non stop na insta. Teraz kiedy już prawie zdążyłam zmienić skórę, wytrzepać piasek z rzeczy i ostygnąć zaczynam zabierać się do porządków w zdjęciach i filmach z wyjazdu. Sporo udało nam się zwiedzić, trochę też będę miała dla Was modowych i makijażowych inspiracji. Na blogu pojawią się relacje nieco później.

Widok z najwyższego budynku świata/ View from the highest builduing in the world.
Burj Khalifa nocą/ Burj Khalifa by night.

 

Szybko dodam, że ten wyjazd jak i kilka naszych wcześniejszych był organizowany głównie pod naszą naukę kitesurfingu,więc kierunki są nieprzypadkowe. Z dumą muszę się pochwalić, że zakończyłam naukę w Paje (Zanzibar), tam uzyskałam patent i stałam się samodzielną kitesurferką:))). Łatwo nie było momentami, ale cieszę się , że pokonałam swoje słabości i nie porzuciłam prób.

Zachód słońca w Stone Town, Zanzibar/ Sunset in Stone Town, Zanzibar
Paje, Zanzibar
Widok z hotelu Kisiwa on the beach w Paje/ View from Kisiwa on the beach hotel in Paje
Kite center in Paje

 

Zanim pojawi się wpis o Zanzi, najpierw będzie o Sardynii, na której byliśmy już 2 razy kajtowo i wybierzemy się prawdopodobnie w czerwcu znów. Baza znajduje się na południu Sardyni w Porto Botte, jest to totalna prowincja , gdzie można się zaszyć i zapomnieć o świecie. Myślę, że uda mi się przed Wami odkryć nieznane i bardzo piękne miejsca.

Sardynia , skała Pan di Zuchero, czyli dosłownie „kostka cukru”

 

Następnie powinnam napisać post o Mediolanie, gdzie spędziłam weekend w Październiku, pasjonaci mody powinni odwiedzić tak jak ja tamtejsze outlety. Upolowałam tam parę mega perełek.

Mediolan katedra Duomo/ Duomo di Milano.

 

Gdzieś po drodze jeszcze będę pisać o zakupach makijażowych w Dubaju i o moich tegorocznych odkryciach z Huda Beauty, Tarte, Kat Von D i Narsa. Nowy Rok to także nowe inspiracje modowe, zimę zaczęłam znalezieniem po 2 miesiącach w końcu idealnego sztucznego futra i retro okularów, wg. mnie must tego sezonu.

To wszystko już wkrótce będzie się pojawiać na blogu. Zachęcam do zapisania się na newsletter, żebyście były/li na bieżąco z nowościami, które na pewno nie będą pojawiać się regularnie. Dobrą opcją też jest fanpage na FB ,lub mój instagram. Jeśli tam jesteście to nic Was nie ominie.

Pozdrawiam serdecznie w lepszym 2018. :*

*Wszystkie zdjęcia w tym poście są mojego autorstwa lub mojego męża, wszelkie prawa autorskie należą do nas.