Czy któraś z Was pamięta ten numer Glamour? Piszę o nim ponieważ sesja Belli Hadid zainspirowała mnie bardzo, być może podwójnie. Nie tylko dla tego, że jest piękną kobietą i to co pokazuje trafia do mojego gustu, ale też dlatego, że ona również choruje na boreliozę i w wywiadzie dla Glamour zdradziła jak choroba pokrzyżowała jej plany życiowie, ograniczyła ją i wciąż ogranicza, mimo długiego leczenia. Jakbym czytała o sobie, to mi dało pewną motywację do nie upadania na duchu 🙂

Jednak post jest o ubraniach, więc przechodzę do meritum. Akurat w Listopadzie szukałam nowej kurtki na zimę i nie bardzo wiedziałam w jakim kierunku pójść, lecz kiedy zobaczyłam tę okładkę zrozumiałam, że przeskalowana, puchowa kurtka + świecący ortalion, którą się można otulić jak kołderką to jest to! . Niestety nie znalazłam w Glamour informacji jakie ciuchy użyto do tej sesji, więc musiałam poszukiwać sama czegoś podobnego. Znalazłam to w MMC ! Kurtka była dostępna jeszcze w kolorze czerwonym, niebieskim i teraz w kolorze capuccino. Ja postawiłam na czerń. 

Mimo, że czuć już wiosenną aurę, dla mnie wcale nie jest jeszcze ciepło, na pewno nie jest na tyle ciepło by porzucić tę zimową puchówkę.

Wiosna nastraja pozytywnie, mi daje energię do realizowania nowych pomysłów, jednym z nich jest powrót na regularne treningi jogi, czy Was jakoś inspiruje wiosna do nowych wyzwań? 
czapka : H&M
kurtka: MMC
buty: Max Mara
torba: Alexandra K