Już dawno temu powinnam była napisać o najlepszej nie tylko moim skromnym zdaniem bazie pod cienie, jaką jest Mac PAINT POT w kolorze Soft Ochre.

W rzeczywistości jest to mocno napigmentowany cień o kremowej strukturze, który zasycha na powiece. 
Doradziła mi go sprzedawczyni w Mac’u gdy szukałam bazy pod cienie. Powiedziała, że wizażyści uwielbiają  używać go jako bazy i wcale im się nie dziwię odkąd spróbowałam Paint Pot’a 🙂
Cień znajduje się w szklanym, zakręcanym słoiczku, który chroni go przed wysychaniem.
Mac PAINT POT Soft Ochre
Cień ma kremową konsystencję, lekką, prawie jak mus. Mojego PAINT POT’a używam już pełny rok dlatego jest delikatnie wysłużony, ale jak na taki okres czasu to zużycie jest naprawdę niewielkie. Używam go praktycznie każdego dnia, nigdy nie robię bez niego makijażu i nawet nie zaczął wysychać, tak jak wiele kosmetyków o “mokrej” konsystencji po takim czasie użytkowania.

W słoiczku nie za bardzo widać jaką ma rzeczywiście konsystencję, lepiej widać to na powierzchni dłoni poniżej :
Soft Ochre PAINT POT

Cień gładko się rozprowadza, można użyć palca, albo pędzla MAC’a 217. Trzyma się przez cały dzień w niezmienionej formie: nie wałkuje się, nie ściera, nie wysusza skóry. Ma doskonałe krycie, więc zamaskuje wszelkie niedoskonałości. Ponadto jeśli nałożymy na niego każdy zwykły cień, to PAINT POT podbije jego kolor i oczywiście sprawi, że będzie się trzymał niezwykle dłuuugo w nieskazitelnym stanie.

Tak się prezentuje na powiece:

Oczywiście dla osób o ciemniejszej karnacji kolor SOFT OCHRE będzie za jasny, ale raczej  nie ma problemu, ponieważ Paint jest dostępny w wielu odcieniach. Aczkolwiek jeżeli używamy go jako bazy, to nie powinno być większego problemu, gdyż SOFT OCHRE w ogóle nie przebija z pod innych cieni, ani jasnych, ani ciemnych.
Ten odcień również świetnie się nadaje do klasycznego matowego makijażu w naturalnych kolorach – brąz, beż.

Sprawdza się zarówno zimą jak i latem.

Mój Mistrz nr 1 🙂