Po długiej nieobecności czas na recenzję:)
Tym razem będzie króciutko o tuszu: Sublime de Chanel-INFINITE LENGTH AND CURL MASCARAczyli nieskończenie wydłużająca i podkręcająca maskara.

Sublime de Chanel

Króciutko, ponieważ w klasycznym czarnym tuszu, który dla mnie jest podstawą makijażu liczy się tylko to jak działa na rzęsy i czy utrzyma się cały dzień bez osypywania.
Rzęsy mam raczej krótkie niż długie i już dawno temu się przekonałam, że niektóre tusze potrafią zdziałać cuda i spowodować że nagle mam piękne, długie, czarne, wyeksponowane rzęsy , a inne tusze działają tyle co woda.
Tusze Chanela z reguły bardzo lubię, utrzymują się cały dzień bez osypywania, nie wysychają szybko – jeden tusz spokojnie używam około 3 miesięcy.
Sublime de Chanel bardzo przypadł mi do gustu. Szczoteczka przypomina tą z mascary Masterpiece MF bardzo się cieszę że Max Factor wprowadził wiele lat temu na rynek ten rodzaj szczoteczki, bo żadna tak nie rozdziela rzęs.

Grzebyk jest tak skonstruowany, że tusz bardzo dokładnie, równo pokrywa każdą rzęskę. Rzęsy można dokładnie wyczesać, podkręcić i ułożyć równiutko.
Efekt bardzo romantyczny i naturalny.
Sublime de Chanel, na górze bez tuszu.
 Można uzyskać mocniejszy efekt i większe pogrubienie po nałożeniu kolejnych warstw tuszu.
Dodatkowo formuła mascary zawiera specjalne pigmenty nadające ultra czerń oraz koktajl witamin, który dba o kondycję rzęs- coś w tym może być, bo rzęsy maluję codziennie i są w bardzo dobrej formie.