Witajcie 🙂

W tym poście zrecenzuję dla Was kilka kosmetyków Smashbox’a, które kupiłam sobie jeszcze na gwiazdkę. Akurat przed świętami poszukiwałam tuszu do rzęs oraz matowej, różowej szminki. W kwestii tuszów do rzęs jestem bezkompromisowa. Ma budować i podkreślać rzęsy, nie sklejać, nie rozmazywać się, nie kruszyć się. Do tej pory moje ulubione tusze wybierałam wśród Lancome’a, Chanel’a i Dior’a, etc. . Jednak podczas przeglądania kolorów szminki Smashbox Be Legendary, miałam okazję przetestować na niepomalowanych rzęsach tusze tej marki, efekt był w porządku, a że był dostępny ostatni promocyjny zestaw w cenie 105 zł, zawierający : regularny tusz do rzęsmini primer pod oczymini primer do rzęs, w cenie dużo niższej niż tusz, np. Chanel, to postanowiłam zaryzykować i kupić do testów 😉

Finalnie w moim koszyku znalazła się zawartość zestawu LASHES WITHOUT LIMITS:

oraz :

Moje wrażenia:

  • Tusz do rzęs Smashbox X-rated, wg. producenta tusz jest przeznaczony do stopniowego budowania rzęs. Wraz z kolejną warstwą rzęsy są idealnie pokryte, pogrubione i rozdzielone. Szczoteczka złożona z 3 rzędów włosia nabiera idealną ilość tuszu do nałożenia kilku warstw dla maksymalnego efektu, bez konieczności zamaczania ponownie szczoteczki.

Jedna warstwa tuszu Smashbox X-rated.



”Intensywnie nawilżająca formuła tworzy idealny podkład pod oczy, wygładza i redukuje linie, worki i cienie pod oczami oraz poprawia teksturę i promienność skóry.” 

Baza ma fajną teksturę, rozprowadza się gładko pod oczami i na początku daje efekt rozświetlający, który znika jednak po kilku minutach, co pokazałam na zdjęciu. Daje przyjemne uczucie chłodu i nawilżenia.  Jednak nałożony na nią mój korektor, podkład czy puder okropnie się roluje, czego nie doświadczyłam wcześniej. Ta baza wręcz dodaje mi zmarszczek, jeśli nie jest użyta samodzielnie. Osobiście bym jej nie kupiła ponownie. Jeśli nie mam potrzeby używać korektora, to wolę nałożyć dobrej jakości krem pod oczy i zadbać o skórę. Jeśli potrzebuję krycia, to na dobry krem pod oczy, który przygotuje skórę wolę nałożyć dobry korektor. Taka baza to dla mnie zbędny kosmetyk, zwłaszcza, że kosztuje 119 zł.

To tyle od producenta. Moje spostrzeżenia: podoba mi się opakowanie tuszu :), szczoteczka faktycznie nabiera tyle tuszu, że jeżeli chcemy nałożyć kilka warstw, wystarczy podczas malowania obracać szczoteczkę, bez konieczności ponownego moczenia, co w rezultacie zapobiega wysuszaniu tuszu. Tusz faktycznie idealnie pokrywa rzęsy już za pierwszym pociągnięciem. Jedna warstwa daje naturalny efekt,a każda kolejna wzmacnia efekt pogrubiając rzęsy, nie sklejając ich przy tym i nie tworząc grudek. Tusz po wyschnięciu nie osypuje się z oczu i nie rozmazuje. Jeśli chodzi o trwałość, to mogę ocenić, że na 2,5 miesiąca wystarczył spokojnie. Teraz zaczyna już lekko zasychać. Nie wiem czy to standardowy czas, ponieważ mój tusz kilka razy został w samochodzie i zamarzał (raz nawet w  -30 st. gdy byłam na nartach leżał całą noc.) Ogólnie oceniam ten tusz bardzo dobrze, jako tusz wielozadaniowy. Niestety tusz mi znowu zaginął gdzieś w samochodzie 🙁


  • Photo Finish Lash Primer, baza pod tusz do rzęs : “Przełomowa formuła sprawia, że każda maskara jakiej użyjesz będzie się trzymała znacznie dłużej – bez efektu kruszenia! Zapewnij swoim rzęsom widoczne zagęszczenie i wydłużenie. Podwójna dwustronna szczoteczka formuje każdą rzęsę i zapewnia jej efekt rozdzielenia. “

Baza bardzo mi się spodobała! Opis producenta jest jak najbardziej zgodny ze stanem faktycznym. Przedłuża trwałość tuszu i rewelacyjnie buduje rzęsy. Z łatwością ze zwykłym tuszem do rzęs osiągniemy mocny efekt na wieczorne wyjścia.

Photo Finish Lash Primer- Smashbox

Photo Finish Lash Primer i mascara X-rated Smashbox

    Szminka dostępna we wszystkich możliwych kolorach i rodzajach wykończenia. Matowa szminka wg. Smashbox ma jedwabiste wykończenie, jest wzbogacona witaminami, nie wysusza ust i nie osiada nierówno na wargach. 

    Na początku miałam z nią pewien problem, ze względu na moje permanentnie przesuszone zimą usta. Nie potrafiłam jej nałożyć tak by nie podkreślała suchych skórek. Jednak w końcu wsmarowałam ją pędzelkiem troszkę mocniej dociskając,  a na usta wcześniej nałożyłam balsam. To pomogło zniwelować chodź trochę suche skórki. Szminka trzyma się bardzo długo, nie przesusza ust, bardzo delikatnie znika w miarę upływu czasu, picia oraz jedzenia. Godna polecenia 🙂 tylko opakowanie mogłoby być ciekawsze. Gdybym miała wybierać na tym samym pułapie cenowym i jakościowym to wolałabym szminkę w ładniejszym opakowaniu.

    Jestem ciekawa czy miałyście okazję używać inne kosmetyki do makijażu Smashbox? Jakie są Wasze wrażenia?

    Zapraszam do obserwowania mojego bloga. Od kilku dni testuję już najnowszy tusz Guerlain La Petite Robe Noire, wkrótce podzielę się wrażeniami. Dla fanek pędzli do makijażu przygotowuję duży post o szczoteczkach Artis Brush. Biję się z myślami czy nie lepiej byłoby od razu zrobić wideo, na którym najlepiej będę mogła pokazać właściwości tych wspaniałych pędzli.
    Chętnie przeczytam Wasze sugestie w komentarzach.
    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za odwiedziny 🙂